Nie żegnaj się z psem!

Mit analogiczny do „nie witaj się z psem!”, dotyczący jednak momentu naszego wyjścia.

Jakże szkodliwy jest to przekonanie! Mit głosi, jakobyśmy mieli zupełnie ignorować psa przy wyjściu, a najlepiej wyszli cichaczem, odwracając jego uwagę, tak by pies nie zobaczył naszego wyjścia. Cóż, jak w przypadku świata ludzi, w świecie psim kłamstwo i manipulacja mają krótkie nogi. Takie postępowanie niesie ze sobą duże zagrożenie, że pies bardzo szybko nauczy się chodzić za nami jak duch krok w krok, stając się naszym cieniem. Może też zrezygnować z podejmowania jedzenia, kiedy tylko z jakichś powodów wydaje mu się, że będziemy wychodzić. Może zacząć piszczeć pod drzwiami łazienki lub sypialni, kiedy choćby na chwilę je zamkniemy. Dlaczego? Otóż, wychodząc mimochodem, odbieramy psu poczucie kontroli nad sytuacją. Jego poziom stresu i potrzeba kontroli rosną, bo pies kojarzy, że każde nasze zniknięcie z pola widzenia może oznaczać wyjście z domu!

To tak naprawdę pogłębia problem i nasz pies jeszcze bardziej stresuje się naszymi wyjściami, bo teraz nie tylko wie, że zostaje sam, ale w dodatku wie, że może to nastąpić w najmniej spodziewanym momencie. Taki pies przestaje spokojnie spać, bo ciągle musi czuwać. Zaczyna być nadmiernie czujny, reaktywny, szczekliwy, co przekłada się na problemy życia codziennego.

Niezbyt piękna wizja, prawda?

Jak więc się żegnać?

Na pewno nie można robić sceny rodem z wenezuelskiej telenoweli. Nie tłumaczymy psu przez kilka minut, głaszcząc go i tuląc w ramionach, „żeby się nie martwił, bo Pańcia zaraz wróci, pieseczku, prawda, że będziesz grzecznym pieskiem? Zaraz wrócę, a Ty idź sobie spać i się nie przejmuj”.

Warto zamiast tego ustalić jedno hasło na wyjście, np. „pies zostaje” albo „papa” i wymawiać je zawsze, gdy gdzieś znikamy na chwilę, ale także, gdy planujemy wyjść całkiem poza mieszkanie.

Samo hasło magii nie uczyni, bo jeśli nie połączymy tego z odpowiednią nauką zostawania samemu [odnośnik do nagrania], stanie się po prostu zapowiedzią stresu. ALE pies zyskuje świadomość, kiedy dokładnie mamy zamiar zostawić go samego, co daje mu kontrole nad sytuacją. Eksperymenty ze szczurami rażonymi prądem wykazały, że poziom stresu był wielokrotnie wyższy w tej grupie, w której bodziec elektryczny następował nagle bez ostrzeżenia. Czyli zupełnie inaczej, niż w drugiej grupie, w której był on zawsze poprzedzony sygnałem dźwiękowym lub świetlnym. Czy sygnał dźwiękowy sprawił, że bodziec elektryczny stawał się milczy w odczuciu? Nie! Ale dzięki temu ostrzeżeniu zwierzę mogło się przygotować psychicznie na szok i lepiej go znosiło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *